Moje włosy od zawsze były bardzo cienkie i delikatne. Jak byłam dzieckiem mama zawsze obcinała mi je na krótko twierdząc że "nie nadają się do zapuszczania, bo są za słabe"
I tak najdłuższe włosy jakie miałam w życiu sięgały do ramion...smętne pocieniowane strąki, bardzo zniszczone na końcach. Dlatego też teraz podjęłam wyzwanie zapuszczania włosów, żeby udowodnić, że jednak się da :) Poza tym, brnęłam w ciągle podcinane, wychodząc od fryzjera z coraz to krótszą fryzurką. W konsekwencji zaczęłam się czuć mało kobieco i nieatrakcyjnie. Trzymajcie kciuki !

sobota, 3 marca 2012

Witamina A + aktualne zdjęcia

Dzisiaj trochę mało włosowo, ponieważ chciałam Wam opisać moje odkrycie ostatnich miesięcy :) Może dla niektórych nie odkryję ameryki ale dla mnie to było coś na tą skalę. Chodzi mi o maść z witaminą A. Użyłam jej w związku z dziwnym uczuleniem na dłoniach. Pani w aptece poleciła mi posmarować dłonie tą maścią. I tu nastąpiło olśnienie! :) Od tamtej pory dodaję maść do wszystkiego co możliwe. Przede wszystkim do kremu do rąk i maski do dłoni z Ziaji (która niestety w ostatnim czasie mi się skończyła i muszę nabyć nową). Ale nie tylko. Smaruję nią usta, dodaje do balsamu do ciała. Uwielbiam jej zapach i to jak działa na moją skórę. Popękane usta posmarowane na noc warstwą maści rano są aksamitnie gładkie. Zdradzam z nią mój ukochany carmex. Zmagam się też ostatnią z przesuszoną skórą. Głównie na nogach. Dodaję ją do balsamu z Garniera i widzę dużą poprawę :) Tak jak mówię, może dla niektórych nie powiedziałam nic nowego ale może ktoś kto nie wie - skorzysta.

Jestem bardzo mile zaskoczona tym, że blog zyskuje czytelniczki :) To mnie jeszcze bardziej motywuje do tego żeby tu coś pisać. 
Akcja drożdże trwa ! :)

Dodaję jeszcze zdjęcia obecnego stanu moich włosów. Miałam to robić 9-tego każdego miesiąca ale przewiduję, że za tydzień nie byłabym w stanie porobić zdjęć, wrzucam aktualizację tydzień wcześniej.
Proszę nie zwracać uwagi na kolor. Jestem na etapie przemyśleń co by zrobić, żeby zmiana koloru odbyła się zarówno z pozytywnymi skutkami zarówno dla mojego wizerunku jak i jak kondycji włosów. Cięcie też pozostawia wiele do życzenia ale chciałam aby włosy podrosły tak żeby dało się je ściąć w sposób który umożliwiałby dalsze zapuszczenie. Wizyta u fryzjera planuję za jakieś 3 tygodnie, po skończeniu picia drożdży :)


środa, 29 lutego 2012

Masażer do głowy :)

Chciałam Wam dziś opisać odkrycie moich ostatnich dni. Otóż, znalazłam cudowny sprzęt, który został przeze mnie zapomniany i schowany gdzieś w głębi łazienkowej szafki. Chodzi o masażer do głowy. 

 

Masażer jest bardzo prosty w użyciu - nasadzamy go na głowę i rozpoczynamy delikatny masaż całej skóry głowy. Masażer jest bardzo efektywnym przyrządem terapeutyczny, który pomaga redukować bóle głowy, stres i napięcia mięśni, a przede wszystkim stymuluje i aktywuje pozytywne energie wewnątrz ciała. Podczas masażu uwalnia się endorfina (hormon szczęścia), która powoduje uczucie szczęścia i zadowolenia (endorfina ma również działanie przeciwbólowe). 
Masażer pobudza krążenie krwi, co poprawia porost włosów i działa przeciw łupieżowi. Poprawiona jest zdolność myślenia (przez wywołanie stanu relaksu)

Jak widać ma pozytywne działanie nie tylko na włosy i skórę głowy. Ja swój trzymam obok łóżka i codziennie przed zaśnięciem masuję głowę przez kilka minut. Wystarczy parę minut dziennie a korzyści zarówno dla ciała i umysłu - nie ocenione :)

poniedziałek, 27 lutego 2012

Akcja drożdże

 Dzisiaj rozpoczęłam picie drożdży. Mam zamiar robić to przez następny miesiąc aczkolwiek nie wiem czy mi się to uda. Chciałabym bardzo :)

Kilka informacji dla niewtajemniczonych.

Dobroczynne właściwości drożdży w wielkim skrócie:
O leczniczych właściwościach drożdży wiedzieli już starożytni Egipcjanie.
Z tej wiedzy czerpali wszyscy faraonowie - aby jak najdłużej zachować młodość i zdrowie. Obecnie nauka zaleca drożdże jako lek na wiele schorzeń, są one bowiem bogatym źródłem witamin i mikroelementów. W drożdżach znajduje się przede wszystkim mnóstwo witamin z grupy B, ponadto zawierają białko, wapń, żelazo, selen, chrom, kwasy nukleinowe i węglowodany. 

Istnieje "niebezpieczeństwo", że podobnie jak w przypadku pokrzywy przez pierwsze 2 tygodnie może się pogorszyć cera. Ale nie ma reguły :)

Mój przepis na drożdżowy napój:
Zaczęłam od 1/8 kostki, z czasem może zwiększę ilość. Najważniejszą rzeczą w przygotowaniu jest to, żeby przed wypiciem zabić drożdże, aby uniknąć dolegliwość ze strony żołądka. Ja robię to gorącym przegotowanym mlekiem. Zalewam pokruszone drożdże i przykrywam na kilka minut. Później dosypuję cappucino. Można też dodać kakao lub miód, czy w wersji "na słono" kostkę rosołową (ale wtedy nie na mleko a raczej na wrzątek). Trzeba pamiętać aby przed zabiciem drożdży nie dodawać nic słodkiego do mikstury, bo dostarczymy im dodatkową pożywkę i efekt będzie odwrotny od zamierzonego.

Jeżeli chodzi o smak to dla mnie jest do zniesienia ale nie powiem, żeby było to pyszne :)
Spodziewajcie się relacji za jakiś miesiąc.
Pozdrawiam




sobota, 25 lutego 2012

Maska jajeczno-naftowa

Dzisiaj postanowiłam zrobić maskę wg. przepisu znajdującego się na buteleczce mojej nafty. 
Przepis wygląda tak: 
2-3 łyżki nafty kosmetycznej
1-2 żółtka jajka
sok z połowy cytryny
Trzymać 5-15 min po czym umyć włosy szamponem
Ja zrobiłam z 2 łyżek nafty i jednego żółtka. 
Trochę się rozczarowałam. Maska była bardzo rzadka, ciężko było ją nałożyć. Kiedy w końcu mi się to udało, nałożyłam czepek i owinęłam głowę ręcznikiem. Ledwo wytrzymałam 15 min bo wszystko po prostu mi spływało po czole i szyi...
Wydaje mi się, że coś zrobiłam źle. Tylko co? Może Wy mi pomożecie? Czy mogłabym dodać jakiejś innej maski dla zagęszczenia konsystencji ? (np. Alterry albo biovaxa) 


Podsumowując moja dzisiejsza pielęgnacja wyglądała następująco:
1. Maska jajeczno-naftowa
2.Mycie: szampon Alterra granat i aloes
3. Maska: Alterra granat i aloes pod czepek na 30 min
4. Płukanka: kawowa
5. Wcierka: Jantar
6. Odżywka b/s: Joanna miód i proteiny mleczne
7. Odrobinka jedwabiu na końcówki

Pozdrawiam! :)

piątek, 24 lutego 2012

Paznokcie I

Chciałam Wam pokazać co dziś "zmalowałam" na swoich paznokciach :) Nie jestem w tym jakąś specjalistką (zresztą widać to na zdjęciu) Po prostu dla własnego dobrego samopoczucia lubię od czasu do czasu pokryć paznokcie jakimś kolorkiem. Jak widać na zdjęciu jestem zwolenniczką wersji krótko przypiłowanej.



Pozdrawiam! :*
P.S. Czy u Was też jest tak brzydko, szaro i ponuro? Ja już mam tego dość

czwartek, 23 lutego 2012

Moja pielęgnacja włosów

Dzisiaj chciałabym opisać Wam w jaki sposób pielęgnuję swoje włosy i dlaczego zdecydowałam się je zapuszczać. Moja pielęgnacja trwa, z większym lub mniejszym zaangażowaniem, mniej więcej od listopada 2011 roku. Nie jestem ekspertką jeżeli chodzi o składy kosmetyków. Jestem w trakcie intensywnej nauki czytania ich z pełnym zrozumieniem. Nie oznacza to też, że jestem w tej kwestii całkowicie zielona :) Na pewno wystrzegam się SLS/SLES, chociaż nie boję się ich jakoś panicznie (wszystko w granicach rozsądku). Dopuszczam również silikony w postaci jedwabiu na końcówki - szczególnie teraz zimą. Ogólnie staram się wyszukiwać kosmetyków jak najprostszych i jak najbardziej naturalnych składach.

Moje włosy od zawsze były bardzo cienkie i delikatne. Jak byłam dzieckiem mama zawsze obcinała mi je na krótko twierdząc że "nie nadają się do zapuszczania, bo są za słabe" :( I tak najdłuższe włosy jakie miałam w życiu sięgały do ramion...smętne pocieniowane strąki, bardzo zniszczone na końcach. Dlatego też teraz podjęłam wyzwanie zapuszczania włosów, żeby udowodnić mamie, że jednak się da :) Poza tym, brnęłam w ciągle podcinane, wychodząc od fryzjera z coraz to krótszą fryzurką. W konsekwencji zaczęłam się czuć jakoś mało kobieco i nieatrakcyjnie, po prostu źle.

Włosy myję codziennie rano. Gdybym umyła wieczorem, rano obudziłabym się ze wszystkimi włosami "przyklejonymi" do głowy. W zależności od tego ile mam czasu pozwalam im wyschnąć naturalnie lub częściowo, a później dosuszam je suszarką i troszkę modeluję na grubej szczotce. Z prostownicy zrezygnowałam całkowicie. Olejuje na noc. Kiedy mam więcej czasu (najczęściej w weekendy) nakładam maskę pod foliowy czepek. Ostatnio zaczęłam też kombinować z płukankami.

Przedstawiam Wam wszystkie kosmetyki jakie obecnie stosuje (oczywiście wymiennie)
odżywianie od wewnątrz: namiętnie popijam skrzypokrzywę, w planach mam picie drożdży
oleje: Dabur Vatika(1), Dabur Amla (2), Alterra granat i awokado (3)
szampony: Alterra granat i aloes (4), Joanna Rzepa do włosów cienkich (5), Seboradin z naftą kosmetyczną (6)
odżywki: Alterra granat i aloes (7), Garnier awokado i mało karite (8), Isana z olejkiem babassu (9), Joanna-Z Apteczki Babuni miód i proteiny mleczne (10), Seboradin z naftą kosmetyczną (11), Green Pharmacy balsam z olejkiem łopianowym (12)
maski: Alterra granat i awokado (13), Biovax z proteinami mlecznymi (14) i do włosów slabych (15)
wcierki: Jantar (16)
plukanki: kawowa (mimo jasnych włosów od czasu do czasu sobie funduję) (17), z octu jabłkowego (18)
inne: serum Joanna Rzepa (19), jebwad biovax (20)



Z czasem będę się starała napisać coś od siebie i bardziej szczegółowo na temat tych specyfików, a na razie, żebyście miały ogólny pogląd na sprawę (czyt. moje włosy) przedstawiam Wam ich zdjęcie  z 9 listopada 2011 roku, czyli z dnia kiedy ostatni raz je podcięłam. Aktualizacji możecie się spodziewać mniej więcej 9. każdego miesiąca.




Dzisiaj jest jakieś +3cm

Pozdrawiam gorąco! :)
P.S. Chcę wiosne !!!



środa, 22 lutego 2012

Witam!

Chyba mi odbiło :) No ale cóż...raz kozie śmierć. Tak więc witam na moim blogu. O czym będzie? Hmmm....otóż stworzyłam go (chyba) z myślą aby zmotywować się w mozolnym procesie zapuszczania włosów, z którym łączy się ich intensywna pielęgnacja. A że należę do osób, które z dnia na dzień podejmują decyzję o drastycznym ciachnięciu włosów, a później płaczą przez pół roku, mam nadzieję, że z Waszym wsparciem nic głupiego nie przyjdzie mi do głowy. Ile wytrzymam? Nie wiem. Mam nadzieję, że jak najdłużej :)
Co do pielęgnacji. Ekspertka ze mnie żadna. W sprawach pielęgnacji włosów to raczej żółtodziub ze mnie. Z otwartą gębą od dłuższego czasu czytam blogi włosomaniaczek z prawdziwego zdarzenia (m. in. Anweny i Czarnej Orchidei) 
Na razie wystarczy. Reszta niebawem. 

Pozdrawiam gorąco! :*

P.S. Sprężynka to nie nawiązanie do kręconych włosów. Moje są kompletnie proste, a taki nick wybrałam z innych powodów :)